Nauki Społeczno-Humanistyczne Соціально-Гуманітарні Науки Social and Human Sciences

 

Pastusiak, Longin, 2014. MEDIA AND POLITICAL CULTURE. PRACTICE OF POLAND IN THE LIGHT OF INTERNATIONAL STANDARD. Social and Human Sciences. Polish-Ukrainian scientific journal, 01(01), pp. 29-44.

Nauki Społeczno-Humanistyczne. Polsko-ukraińska czasopismo naukowe / Соціально-Гуманітарні Науки. Польсько-український науковий журнал / Social and Human Sciences. Polish-Ukrainian scientific journal, 2014, Vol. 01(01)



 

Pastusiak, Longin, 2014. MEDIA AND POLITICAL CULTURE.  PRACTICE OF POLAND IN THE LIGHT OF INTERNATIONAL STANDARD. Social and Human Sciences. Polish-Ukrainian scientific journal, 01(01), pp. 29-44. 

 

 

MEDIA A KULTURA POLITYCZNA.

PRAKTYKA POLSKA W ŚWIETLE STANDARDÓW MIĘDZYNARODOWYCH

 

Pastusiak, Longin,

Prof. dr hab.,

Akademia Finansów (Warszawa),

Marszałek Senatu RP V kadencji (2001-2005),

longin.pastusiak@mac.com

 

 

                                                                        АНОТАЦІЯ

У Польщі вплив ЗМІ на політичну культуру набагато більше, ніж у багатьох стабільних демократичних країнах, тому що кожен другий поляк не має чітких політичних поглядів. У результаті зміни політичної системи Польщі в 1989 році прийшли також революційні зміни в польських ЗМІ.

Ці зміни пов'язані зі зміною власника, функцій ЗМІ і зміною поколінь в професії журналіста. Існує популярна приказка в Польщі: той, хто контролює телебачення, володіє політичною владою. Тому існує сильна конкуренція між політичними партіями за вплив на громадську телевізійну мережу.

Основні слабкі сторони польських ЗМІ характеризуються надмірною увагою до сенсаційних, патологічних подій, катастроф, особистих конфліктів між політиками і до всіх видів так званих людських інтересів. Польські ЗМІ виконують всі види функцій: слідчі (викривають корупцію), критикують уряд і діяльність політиків. Популярні приказка стверджує, що в Польщі можна вбити поліціянта газетою. Електронні та друковані ЗМІ стають все більш етноцентричними і все більш провінційними. Існує в даний час тенденція - менше новин зі світу. Існує також незбалансована ситуація в політичній орієнтації польських ЗМІ. Домінантна орієнтація польських ЗМІ - консервативна і ліберальна. Дуже небагато ЗМІ пов'язані з політичною зліва.

Також польські журналісти при проведенні інтерв'ю рідко приховують свою політичну приналежність, не є допитливими і політично нейтральними, прикидаються експертами у всіх областях, часто показуючи своє невігластво. Офіційно в Польщі немає цензури, а засоби масової інформації є вільними. Але в реальності є цензура, яка де-факто здійснюється власником, редактором, відповідно до політичної орієнтації даного ЗМІ.

Основними слабкими сторонами польського політичного класу є відсутність здатності до компромісу і тенденції кваліфікації політичного опонента як ворога. На жаль, засоби масової інформації відіграють свою негативну роль в підтримці цієї ситуації. Мої критичні зауваження про польські ЗМІ не повинні створювати враження, що вони не мають позитивних активів. Вони плюралістични, у них є різноманітні профілі, їх технічний рівень високий. Але їх внесок у зростання рівня польської політичної культури є не зовсім відповідним суспільним потребам.

            Ключові слова: мас-медіа, політична культура, журналістика.

 

 

MEDIA AND POLITICAL CULTURE.

PRACTICE OF POLAND IN THE LIGHT OF

INTERNATIONAL STANDARD

 

Pastusiak, Longin,

Prof. dr hab.,

Academy of Finance (Warsaw),

Marshal of the Senate fifth term (2001-2005),

longin.pastusiak@mac.com

 

SUMMARY

In Poland the influence of mass-media on political culture is much greater than in many stable democratic countries, because every second Pole does not have clear political views. As a result of change of Polish political system in 1989 there came also revolutionary changes in Polish media. These changes involved: change of ownership, function of the media, and generational change in the profession of journalism.

There is popular saying in Poland: the one who controls television possesses political power. Therefore there is a strong competition among political parties for influence in public television network. The basic weaknesses of Polish media is excessive focusing on sensational, pathological events, catastrophes, personal conflicts among politicians and on all kinds of the so called human interests.

Polish media perform all kinds of functions: investigative, they reveal corruption, they criticize government and activities of politicians. Popular saying maintains that in Poland one can kill a poli­tician with the newspaper.

The electronic and printed media are increasingly ethnocentric and increasingly more provin­cial. There is now less news from the world then in the past. There is also an unbalanced situation in political orientation of Polish media. Dominant orientation of Polish media is conservative and liberal. Very few media are associated with political left. Also Polish journalists while conducting interviews seldom hide their political affiliation instead of being inquisitive and politically neutral. Polish journalists pretend to be experts on everything, often displaying their ignorance.

Officially there is no censorship in Poland and the media are free. But practically there is de facto censorship imposed by the owner, editor and by the political orientation of the given media. Basic weaknesses of Polish political class are lack of ability to compromise and tendency to treat political opponent as an enemy. Unfortunately the media have their share in maintaining this unfortunate situation.

My critical remarks about Polish media should not create an impression that they do not have positive assets. They are pluralistic, they have diversified profiles, and their technical level is high. Unfortunately their contribution to rising level of Polish political culture is not adequate.

Key words: mass-media, political culture, journalism.

 

 

 

Media zarówno elektroniczne jak i drukowane mają w wielu krajach wpływ na postawy obywateli jak i na poziom kultury politycznej. Odnoszę jednak wrażenie, że ten wpływ w Polsce jest większy, wyraźniejszy aniżeli w krajach o dłuższych tradycjach demokratycznych i stabilnej kulturze  politycznej. W Polsce, łatwiej niż w wielu innych krajach jest dostrzec związek między poziomem mediów a poziomem świadomości społeczeństwa [1]. Słusznie zauważa Magdalena Szpunar, że  w sytuacji gdy co drugi Polak nie ma skrystalizowanych poglądów politycznych „siła mediów w tej kwestii wydaje się być porażająca” [2].

            Walter Lippmann  swym klasycznym dziele „Public Opinion” opublikowanym w 1922 r. zwrócił uwagę, że obiektywny świat jest poza zasięgiem świadomości większości ludzi, którzy kształtują swój obraz świata na podstawie mediów. Lippmann przestrzegał, równocześnie, że  prasa wpływa na kształtowanie stereotypów i często niewłaściwych postaw w społeczeństwie [3].

Ten esej piszę jako magister dziennikarstwa, polityk, autor, czytelnik i przede wszystkim jako obywatel zatroskany poziomem kultury politycznej w Polsce. Nie podzielam dość powszechnego poglądu w naszym społeczeństwie, że za wszystkie dolegliwości w Polsce odpowiedzialni są „cykliści i publicyści”, ale uważam, że istnieje związek między poziomem świadomości społeczeństwa a poziomem mediów.

W wyniku transformacji ustrojowej w Polsce dokonała się rewolucja w świecie  polskich mediów. Dokonała się zmiana właścicielska, zmiana funkcji oraz zmiana pokoleniowa w zawodzie dziennikarskim.

W dwóch środowiskach nastąpiła największa wymiana osobowa, wśród polityków i wśród pracowników mediów. Po 1989 r. do dziennikarstwa napłynęło wielu młodych ludzi, mało doświadczonych, głównie tzw. reporterów goniących za „newsami”, sensacjami, bo takich materiałów oczekiwali od nich wydawcy. Ucierpiała na tym publicystyka, zwłaszcza pogłębiona publicystyka. Publicystyka bowiem wymaga wiedzy, doświadczenia, a wiedza i doświadczenie wymaga czasu. Tego brakowała tym młodym ludziom, którzy nie byli skażeni pracą w mediach w poprzednim systemie i teraz znaleźli szansę pracy dziennikarskiej. Odbiło się to negatywnie na poziomie polskich mediów.

Czy media maja wpływ na postawę i zachowanie obywateli? Pytanie wydaje się retoryczne, chociaż media twierdzą, że niczego nie zamierzają  narzucać słuchaczom i czytelnikom, a słuchacze i czytelnicy niechętnie przyznają, że poddają się wpływom mediów. W rzeczywistości każdy znajduje się albo pod bezpośrednim wpływem mediów, albo pośrednio poprzez innych ludzi, których poglądy są kształtowane przez świat mediów. Telewizja pod tym względem ma większy wpływ na postawy telewidzów aniżeli media drukowane na postawy czytelników. Telewizja bowiem w tym samym czasie dociera do milionów odbiorców z identyczną informacją czy komentarzem. Gazeta natomiast dociera do ograniczonego grona czytelników, ponieważ wielu ludzi w Polsce po prostu nie czyta. Więcej ludzi ogląda, choć nie zawsze słucha, aniżeli zadaje sobie trud czytania.

Pracownicy mediów – pisze prof. Andrzej Chodubski -  „coraz częściej generują zachowania, wartości, które pozostają w sprzeczności z ideałami kształtującej się rzeczywistości globalnego społeczeństwa obywatelskiego. Świadomie lekceważą wartość tolerancji, umacniania się subkultur, zasady współistnienia, współtworzenia, kompromisów, a występują w roli autorytarnych dyktatorów” [4].

Postawy polityczne, kulturę polityczną media kształtują w wielu krajach. Doris A . Graber pisze, że w Stanach Zjednoczonych media odgrywają ważną rolę w procesie politycznej socjalizacji, w upowszechnieniu i akceptacji skreślonych „norm, zasad, struktur, które rządzą życiem politycznym” [5].

Były prokurator generalny USA Nikolas Katzenbach na konferencji międzynarodowej w Salzburgu poświęconej odpowiedzialności środków masowej informacji powiedział m.in. „Jeśli chodzi o wpływ na współczesne społeczeństwo, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, telewizji ni da się porównać z żadnym innym wynazkiem technicznym. Doprowadziła ona do głębokich zmian w naszym systemie politycznym – zmian, z których konsekwencji chyba nie do końca zdajemy sobie, jeszcze sprawę” [6].

Katzenbach dalej stwierdza, ze na szczęście lub niestety telewizja całkowicie zastąpiła partie polityczne w roli głównego pośrednika między rządem federalnym USA a obywatelami.

Mass media zarówno w Polsce jak i w świecie są zróżnicowane, ale mają wspólną cechę: wszystkie w jakiś sposób odgrywają swoją rolę w komunikowaniu masowym. „Trudno bowiem – pisze Maciej Mrozowski – byłoby wskazać jakiś obszar czy przejaw działalności mediów, o którym można by rzec, że jest całkowicie „bezcelowy”, tzn. że nie zmierza do wywarcia jakiegoś wpływu na odbiorcę. Równie trudne byłoby znalezienie jakiejś kategorii odbiorców, czy tylko poszczególnych jednostek, o których dałoby się powiedzieć, że kontakt z mediami nie pozostawia w ich psychice żadnego śladu, że są one w stosunku do nich całkowicie „bezskutecznie”. Tym bardziej, że brak jakichkolwiek oznak wskazujących na zmiany postaw i zachowań wśród odbiorców przekazów masowych badacze uznają obecnie nie za dowód „impotencji” mediów, lecz za świadectwo ich siły jako strażnika status quo” [7].

W związku z tym, że codziennie jesteśmy bombardowani ogromną ilością informacji, a tym także śmieciowych, nie należymy do społeczeństw dobrze poinformowanych. Prof. Krystyna Doktorowicz, medioznawca z Uniwersytetu Śląskiego pisała, że „strumień informacji nas bombarduje, ale im więcej kanałów telewizyjnych, tym mniej do oglądania. Z powodu konkurencji informacje są skrótowe, preferuje się te o charakterze ekstremalnym i sensacyjnym, a stroni od mniej przystępnych  komentarzy i analiz. Przeciętny obywatel nie rozumie, o co chodzi  i nawet tygodniki opinii nastawiają się na skróty” [8].

Dr Jerzy Pałosz medioznawca z Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej stwierdził, że w głównym nurcie medialnym w Polsce dominują tabloidy. „By zrozumieć zglobalizowany świat – powiedział – konieczna jest kompetencja, której przeciętny człowiek nie posiada. I tu pojawiają się mistrzowie prostych recept. Tabloid, który wszystko wyjaśni w kilku zdaniach. Usłużny polityk, który sam niewiele wie i jeszcze mniej rozumie, ale wskaże winnego. Dyskurs będzie zatem toczył się na ulicach” [9]. 

W polskich mediach często trudno oddzielić informację od komentarza autorskiego. Niestety – pisze Magdalena Szpunar – rzetelne dziennikarstwo ulega deformacji, zamiast informować o problemach teraźniejszości, zamienia informacje w towar i uatrakcyjnia newsy kosztem spłycenia problemów o jakich traktują” [10].

W polskich mediach poważne tematy, pogłębione analizy są coraz bardziej wypierane przez tematy zastępcze, ale „chodliwe” np. personalne konflikty wśród polityków, i patologie społeczne. Ważne sprawy są ignorowane w serwisach informacyjnych i publicystycznych „Rząd, państwo, kryzys zniknęły z mediów. Zamiast „ekonomia, głupcze!”, polskie media mówią „Ziobro, głupcze”. Bunt i wykluczenie ziobrystów to dziś jedyny ważny temat”. Wewnętrzne życie PiS dla polskiego życia publicznego stało się tym, czym dla niektórych nastolatków gry komputerowe. Prawdziwe życie ucieka im gdzieś obok” [11].

Czytając, słuchając czy oglądają polskie media można  odnieść wrażenie, że żywią się one podobnymi tematami, wzajemnie ze sobą polemizują by stworzyć wrażenie pluralizmu.

Przed nadmierną fraternizacją polityków z tabloidami ostrzegał Tomasz Lis pisząc: „W ostatnich latach pod ręką z brukowcami szli u nas wszyscy najważniejsi politycy, były umizgi, były ustawki, były przymilne gesty. Nie namawiam naszych polityków, by szli z brukowcami na otwarte starcie. Wiem, że oni nie wiedzą, czym w praktyce pachnie wolność słowa w brukowym wydaniu. Apeluję tylko, by z draństwem nie romansować ani do draństwa się nie przytulać. Bo niczego ono nie pragnie tak bardzo jak aktu legitymizacji ze strony najważniejszych osób w państwie. My brukowcem? Toż honory oddają nam najważniejsi ludzi w Polsce” [12].

Ponieważ w Polsce obiegowo krąży powiedzenie, że kto ma telewizję ten ma władzę, trwa walka o kontrolę polityczną nad mediami zarówno elektronicznymi jak i drukowanymi. Ta sprawa wywołuje wiele emocji i wiele sporów politycznych. Dr Beta Romiszewska medioznwca z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie pisze, ze raczej można mówić ”nie o kontroli, ale o wpływie partii rządzących na niektóre media. Takim wpływom szczególnie podlegają publiczne stacje telewizyjne i radiowe. Wynika to z systemu powoływania członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, rad nadzorczych i programowych. Tu z mocy prawa dano możliwość upolityczniania czy też upartyjniania mediów i każda partia lub koalicja rządząca chętnie z tego korzysta i raczej nie jest zainteresowana zmianą tej sytuacji. Bezpośredni, formalny wpływ aktualnie rządzących na media komercyjne jest znikomy, ale warto zwrócić uwagę, że ostatnio Platforma obywatelska wykonała, poprzez zmiany w ustawie o dostępie do informacji publicznej, niebezpieczny krok w kierunku zwiększenia wpływu na media” [13].

Od dłuższego czasu w Polsce mówi się o nadmiernym upolitycznieniu a ściślej rzecz biorąc upartyjnieniu mediów publicznych, zwłaszcza telewizji i radia. Kiedy w listopadzie 2011 r, zwolniona została szefowa TVP 1 Iwona Szymalla, w swoim oświadczeniu skrytykowała władzę telewizji publicznej zarzucając im upolitycznienie, kumoterstwo i niekompetencje. „Od lat – pisała w swym oświadczeniu – mamy do czynienia z niszczącą naszą pracę i relacje międzyludzkie praktyką najazdów na TVP grup politruków” [14].

Gwarancją odpartyjnienia mediów publicznych miały być konkursy na kierownicze stanowiska, co znalazło się w znowelizowanej w 2010 r. ustawie medialnej. Praktyka nadal jednak odbiega od zasad ustawowych. Partyjna stronniczość mediów wywołuje niezadowolenie części społeczeństwa co niekiedy przybiera charakter ekscesów. Tak np. w czasie różnych imprez publicznych dziennikarze i ich samochody, operatorzy są fizycznie atakowani. Ataki jak pisał Daniel Passent są wyrazem „niezadowolenia z mediów. A właściwie z ich części zwanej też mainstreamem i salonem” [15].

Polskie media lubują się w przedstawianiu i rozdmuchiwaniu rożnego rodzaju konfliktów politycznych, personalnych, a najwięcej uwagi poświęcają konfliktom personalno-politycznym. Tak było w przypadku Kaczyńskiego i Ziobry, Tuska  i Schetyny, Millera i Palikota. „Konflikt Donalda Tuska z Grzegorzem Schetyną – któremu poświęcono setki artykułów i programów telewizyjnych – nie ma merytorycznego znaczenia, bo za hipotezą, że Schetyna jest zapalonym reformatorem, a Tusk kluczącym, małostkowym kunktatorem, nie przemawiają żadne twarde fakty” [16].

Media chętnie podsycają konflikty akcentując różnice między stronami sporu. Tak było np. przed, w czasie i po obchodach Święta Niepodległości w listopadzie 2011 r. Zamiast lansować tezę, że 11 listopada jest wspólnym świętem niezależnie od orientacji partyjno –politycznej, media spekulowały głownie na temat możliwych starć różnych grup manifestantów.

Od właściwych postaw obywateli zależy jakość demokracji i jakość interakcji społeczeństwo – władza. Media mają wpływ na proces politycznej socjalizacji, na poznanie, akceptację zwyczajów i zasad funkcjonowania systemu politycznego w danym kraju. Obywatele tym bardziej zdecydowanie popierają rząd, im mocniejszą ma on legitymizację. Media odgrywają ważną role w tym procesie politycznej socjalizacji. Jest oczywiste, że bardzo zróżnicowany jest wpływ poszczególnych mediów. Ów wpływ może być pozytywny jak i negatywny na postawy obywateli. Media mogą wpływać np. na apatię polityczną, na wzrost przestępczości, cynizmu, pesymizmu.

Media choć lubią stroić się w szaty organizacji dobroczynnych, to dziś są w gruncie rzeczy potężnymi imperiami gospodarczymi. To wielki biznes zarówno na świecie, jak i w  Polsce.. Głównym zadaniem tych imperiów, jest robienie pieniędzy, zdobywanie wpływów, pozyskiwanie ogłoszeniodawców i wpływanie na rządy w pożądanym dla mediów kierunku politycznym.

 Media często określamy mianem „czwartej władzy”. Odpowiednikiem tego określenia w Stanach Zjednoczonych jest termin „mediocracy”, Media lubią określać się czwartą władzą, choć publicznie przyznają, że ich głównym zadaniem jest informowanie społeczeństwa. W rzeczywistości media spełniają wielofunkcyjną rolę informacyjną, objaśniającą, kontrolującą, rozrywkową i biznesową.

Media są dostarczycielem informacji od źródła do odbiorcy, czyli słuchacza i czytelnika. Źle się dzieje, jeżeli media same kreują informację, co się zdarza nie tylko w prima aprilis. Albo te przemycają swój biznesowy interes pod szyldem obiektywnej informacji. Słabością mediów jest nadmierna koncentracja uwagi odbiorców na doniesieniach sensacyjnych, zbrodniach, katastrofach. Do tej kategorii zaliczyć należy informacje z kategorii tzw. human interest. Chodzi tu o nieszczęście ludzkie, niezwykłe choroby, niebywałe przeżycia ludzkie itp.

Media  poza tym mają do spełnienia ważną funkcję kontrolną, śledczą, ujawniają korupcję, wytykają rządowi zaniechania w różnych  dziedzinach życia: w służbie zdrowia, mieszkalnictwie, warunkach pracy, warunkach życia obywateli. Media mogą przyczynić się do reformy struktury rządu i samorządu.

Media przyglądając się, prześwietlając kandydatów do urzędów obieralnych, mogą przyczynić się do jakości klasy rządzącej. Mogą również utrącić polityka, który choć kompetentny, postrzegany jest jako nieżyczliwy mediom. Jak się wyraził jeden z polityków w Polsce, polityka można zabić gazetą.

Media dokonują selekcji informacji, które przekazać odbiorcy, a które nie. Stosują więc autocenzurę. Potencjalnie stanowi to zagrożenie dla wolności słowa i obiektywizmu. Remedium na to zagrożenie może być tylko pluralizm polityczny mediów i swoboda wyboru mediów przez widza i czytelnika. Niestety, jak się wyraził prof. Karol Modzelewski w Polsce „ nie ma cenzury, nie ma dyrygenta, ale jest chór, bo wszyscy trzymają w ręku te same nuty”[17].

Na studiach dziennikarskich mówi się, że media mają do spełnienia określoną misję i ubiera się te misje we wzniosłe cele jak np. informowanie, szerzenie prawdy, promowanie wartości etycznych we wszystkich sferach życia społecznego i politycznego „Dzisiaj – pisze prof. Daria Nałęcz – w zachowaniach i postawach dziennikarskich nie ma elementów etosu ukształtowanego w latach walki o wolność i zmagań z dyktaturą. Ale nie oznacza to, że nie ma zachowań ideowych, podyktowanych wyższymi wartościami, a nie wyłącznie celami komercyjnymi. Dziś, kiedy można powiedzieć wszystko w dowolnej formie, gdy można nawet każdego opluć, zwłaszcza w brutalnej rywalizacji politycznej, pole dla misji widziałbym w sferze obyczajowości i walki o tolerancję. Sfera obyczajowości często wywołuje agresję i w sporze na jej temat mogą polecieć nawet kamienie z chodnika” [18].

Polskim mediom zdarza się dość często podawanie nieprawdziwych informacji. Niechętnie natomiast zamieszają sprostowania. Bywają przypadki, ze odmawiają nawet nakazanych przez sąd przeprosin. Sprzyja temu werdykt Sądu Najwyższego, że autor nieprawdziwej informacji jest usprawiedliwiony jeżeli tylko udowodni, że publikując kłamliwą informację wierzył, że była ona prawdziwa.

Kolejna słabość polskich mediów jest rosnący etnocentryzm i prowincjonalizm w przekazywanych informacjach i publicystyce. Coraz mniej jest informacji ze świata i coraz częściej dominują informacje z krajowego podwórka. Również pod tym względem niestety polskie media amerykanizują się. O ile w USA  w latach 70-tych XX wieku ilość informacji spoza Stanów Zjednoczonych w amerykańskich telewizjach wynosiła ok. 35 %, o tyle na początku naszego stulecia spadła do 15 % [19]. Media tym samym przyczyniają się do procesu prowincjonalizacji i zaściankowości polskiego społeczeństwa.

Kolejna metodą wpływania przez media na postawy wyborców jest publikowanie np. sondaży i wniosków wynikających z nich dla polityki czy polityków. M.in. w wyniku takich

sondaży i towarzyszących im komentarzy w 1968 r. prezydent Lyndon B. Johnson zrezygnował z ubiegania się o druga kadencję.

            Media wpływają na politykę również poprzez polityków. Dzielą się z politykami określonymi informacjami, komentarzami, a politycy przekazują dalej tę wiedzę innym wpływowym osobom lub dzielą się nią publicznie.

            Media mają możliwość kształtowania określonych postaw społecznych, wpływania na decyzje polityczne poprzez udostępnienie swojego czasu i swoich łamów ogłoszeniodawcom. Jest to zawoalowana forma wpływu przez różne grupy interesów, które lokują swoje ogłoszenia w tych programach czy udzielają wywiadów tym dziennikarzom, którzy reprezentują określone poglądy i wartości.

            Spośród wszystkich rodzajów mediów, największy wpływ na opinię publiczną i na polityków ma telewizja. Stąd bierze się owo duże „parcie na szkło” ze strony polityków, nie tylko w Polsce.

            Jedną z ważnych, ale również wywołujących kontrowersje w różnych krajach, w tym także w Polsce jest odpowiedzialność mediów. Niektórzy uważają, że odpowiedzialność mediów jest zróżnicowana: inna jest odpowiedzialność telewizji ogólnokrajowej , gazety lokalnej czy periodyku studenckiego. Innymi słowy, zakres odpowiedzialności zależy w pewnym stopniu od zasięgu i funkcji danego medium. Amerykańscy medioznawcy uważają jednak, że są pewne kategorie odpowiedzialności, które są wspólne dla wszystkich mediów. Oto przykłady.

-         Dążenie do poszukiwania prawdy. Nie wystarczy rozpowszechniać informacje,

relacjonować fakty, cytować różne osobistości. Dążenie do prawdy, choć nie jest łatwe, powinno być stałym niekończącym się celem.

-         Media w demokratycznym kraju powinny ułatwić funkcjonowanie systemu

demokratycznego. Społeczeństwo w państwie demokratycznym powinno być dobrze poinformowane, a media powinny uważnie obserwować i kontrolować działalność struktur rządowych. Media powinny być niezależne od osób i od partii politycznych.

-         Media powinny ułatwić społeczeństwu dostosowanie się do szybkich zmian, jakie

dokonują się w otaczającym nas świecie. Dynamika zmian w kraju i w świecie jest wysoka i wiele osób nie jest w stanie w krótkim czasie zrozumieć i zaakceptować tych zmian. Wywołuje to frustracje, niezadowolenie i w efekcie może prowadzić do destabilizacji kraju.

-         Media muszą nieustannie podnosić swoje kwalifikacje m.in. poprzez podnoszenie

jakości swych audycji i tekstów, przestrzeganie zasad etycznych, korygowanie błędów, zatrudnienie personelu o wysokich zawodowych kwalifikacjach, prowadzenie własnych badań.

-         Media powinny być wolne, niezależne i zdolne do rozwiązywania problemów.

Powinny oprzeć się  naciskom rządu i wpływowych grup interesów i nie stosować różnych form cenzury.

A teraz kilka uwag w odpowiedzi na pytanie, czy polskie media są wolne, czy Bezwolne.

Niewątpliwą zaletą polskich mediów jest  różnorodność pod względem form,

tematyki, wydawców. Gorzej natomiast przedstawia się sprawa pluralizmu politycznego, zwłaszcza według podstawowego kryterium politycznego: prawica –lewica. Dominuje zdecydowanie prawica.  Ta z kolei nie jest jednolita, dzieli się według sympatii partyjnych.  Mamy więc media sympatyzujące z Platformą Obywatelską., z Prawem i Sprawiedliwością, z opcją katolicko-patriotyczną, z opcją liberalną, konserwatywną i śladowo z lewicą. Stanowczo brakuje w Polsce mediów rzeczywiście politycznie niezależnych w porównaniu z sytuacją w innych krajach demokratycznych.

-         Partyjniactwo jest widoczne w prasie i w mediach elektronicznych. Dziennikarze

prowadzący wywiady i komentujący wydarzenia nie ukrywają swych sympatii politycznych, uważając nawet za swój zawodowy obowiązek identyfikowanie się z określoną formacją polityczną. W wielu krajach dziennikarz przeprowadzając wywiad, gdyby ujawnił swoje preferencje polityczne, byłby skompromitowany w środowisku.

            Wielu dziennikarzy nie jest merytorycznie przygotowanych o dyskusji czy do wywiadów ze swoimi rozmówcami. Nagminnie przerywają rozmówcy wypowiedź w połowie zdania, wtrącając swoją opinię merytorycznie nieuzasadnioną lub narzucając rozmówcy swoją opinię. W rezultacie słuchacz czy czytelnik bardziej utrwala sobie w pamięci pogląd dziennikarza aniżeli  zaproszonego do studia gościa.

            Źle wpływa na kulturę  polityczną w Polsce sposób prowadzenia dyskusji politycznych w radio i w telewizji. Uczestnicy dyskusji wzajemnie sobie wchodzą w słowo, często równocześnie mówią, w  rezultacie czego powstaje kakofonia dźwięków i do słuchacza i widza  znaczna część dyskusji jest zupełnie niezrozumiała. Prowadzący program dziennikarz nie tylko nie przerywa tego harmidru, ale sam w nim uczestniczy uważając, że chaotyczne kłótnie czynią program bardziej interesującym.

            Ten sposób dyskusji ilustruje poniższa karykatura Jana Kozy, opublikowana w „Polityce” z  dnia 7-13.12.2011 r.

 

 

            Media maja wpływ na sposób prowadzenia dyskursu politycznego. Wynika to z funkcji społecznej jaka pełnią  „Media informują, edukują, obserwują i kontrolują działania władzy (funkcja watchdog), wybierając tylko niektóre przekazy, ustalają hierarchię ważności spraw (funkcja agenda-setting). Media staja się zatem współtwórcą dyskursu politycznego – mają również nań wpływ poprzez organizowanie płaszczyzny, na której się rozgrywa” [20].

            W Polsce po 1989 r. zlikwidowaliśmy instytucjonalną cenzurę. Niestety w mediach mama do czynienia z inną bardzo skuteczna cenzurą właścicielską, redakcyjną, kolesiowską, która decyduje, kogo zaprosić do studia, kogo nie zaprosić, czyj artykuł wydrukować, a komu nie udostępniać łamów. Sam doświadczyłem tego, proponując redakcji dobry fachowy tekst na tematy, którymi się zawodowo zajmuję. Uprzednio zapytałem redakcje, czy jest zainteresowana. Zwykle padała odpowiedź: „proszę przesłać”. Mijały dnie, tygodnie, a nawet miesiąc i artykuł się  nie ukazywał. Kiedy dzwoniłem z zapytaniem, co się dzieje, zwykle otrzymywałem odpowiedź: artykuł czeka w kolejce. Było oczywiste, że ktoś w redakcji podjął decyzję, żeby mojego artykułu nie drukować. Nie wypadało powiedzieć, że jest merytorycznie niedobry albo że z innych pozamerytorycznych względów nie chcą wydrukować, wobec tego postanowiono mnie wziąć na przeczekanie, aż sam wycofam tekst.

            Tak działa obecnie pozainstytucjonalna cenzura w świecie mediów. Jest ona równie skuteczna jak cenzura instytucjonalna. Ta ostatnia przynajmniej informowała mnie, dlaczego zatrzymała artykuł.

Jeżeli media chcą być „czwartą władzą” w Polsce, to powinny wziąć na siebie współodpowiedzialność z pozostałymi władzami za politykę i kształtowanie kultury politycznej w Polsce. Tymczasem media przyczyniają się do petryfikowania wielu wad polskiej polityki. Przykładem może być tragedia smoleńska z 10 kwietnia 2010 r. To właśnie media podtrzymywały rozgrywanie tej tragedii w celach politycznych, informując szeroko opinię o najbardziej nonsensownych przyczynach katastrofy. To media żywo i na okrągło komentowały wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie, choć nie wnosiły one nic nowego do wyjaśnienia tej sprawy, ale szkodziły stosunkom polsko-rosyjskim. W krajach o ustabilizowanej kulturze politycznej takie wypowiedzi byłyby po prostu ignorowane. To media wraz z politykami PiS przyczyniły się do przekształcenia zbrodni katyńskiej w wojnę katyńską w Polsce.

            Tragedia smoleńska jest również przykładem, jak dziennikarze bezwolnie ulegają presji i emocjom społecznym, demonstrując przy tym ignorancję i brak odwagi cywilnej. Posłużę się tu przykładem tablicy smoleńskiej. Kiedy Rosjanie podmienili tablicę zamontowaną na kamieniu w miejscu katastrofy przez dwie wdowy po ofiarach katastrofy, w Polsce wybuchł skandal i zapanowało święte oburzenie na Rosjan. Te emocje natychmiast udzieliły się dziennikarzom i zdominowały eter i słowo drukowane. Dziennikarze od samego początku powinni wiedzieć, że zamontowanie tablicy w innym kraju wymaga zgody gospodarza. Powinni ponadto znać definicję „ludobójstwa” w myśl Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 9 grudnia 1948 r. Tymczasem to dziennikarze wykazali się ignorancją i dali się ponieść emocjom określonych grup społecznych, zamiast od początku wyjaśnić, dlaczego nie zachowano właściwych procedur umieszczając tablicę i nie uzgadniając z władzami suwerennego kraju jej tekstu.

            Przykładem braku odpowiedzialności mediów były obchody 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. W dniu rocznicy 13 grudnia 2011 r. prasa buła zapełniona artykułami, specjalnymi dodatkami związanymi ze stanem wojennym. Media elektroniczne od rana do późnego wieczora raczyły słuchaczy i widzów materiałami na temat wydarzeń sprzed 30 lat. Były to materiały, które jednostronnie przedstawiały patologiczne sceny, wybiórcze wspomnienia osób z tamtych lat tzw. „human stories”. Pokazywano różne happeningi i odtwarzano w 2012 r. na ulicach miast karykaturalne sceny nawiązujące do okresu stanu wojennego.

            Zabrakło natomiast tego dnia poważnych artykułów przedstawiających obiektywnie sytuację w Polsce w okresie poprzedzającym wprowadzenie stanu wojennego. Brakowało przedstawienia pokoleniu roku 2011 uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych, które były u podstaw decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. Media występując z totalną krytyką i ośmieszaniem stanu wojennego nie wyjaśniały społeczeństwu dlaczego sondaż CBOS przeprowadzony w 2011 r. wykazał, że 44% ankietowanych popierało decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r, 34% jest przeciwnego zdania, a 22% wstrzymuje się od oceny tamtych wydarzeń.

            Prof. Stanisław Żerko politolog z Instytutu Zachodniego w Poznaniu zarzucił mediom zwłaszcza kojarzonym z prawicą, że „na ogół nie bawią się w analizowanie zjawisk w całej ich wieloaspektowości i prezentują przeważnie (choć i tam zdarzają się miłe niespodzianki) obraz jednowymiarowy, mniej lub bardziej czarny, często kuriozalny dla historyka stroniącego od uprawnienia agitacji politycznej. Na szczęście jednak na łamach prasy codziennej i czasopism czytelnik może znaleźć niemało tekstów pogłębionych i zachowujących proporcje. Inna rzecz, że czasopisma docierają do węższych grup odbiorców” [21].

            Przykładem braku profesjonalizmu i odpowiedzialności mediów i dziennikarzy jest dość rozpowszechniona następująca praktyka. Jakiś polityk powie coś dziwnego, zaskakująco nierozsądnego, agresywnego, to reporterzy zamiast zignorować tę wypowiedź biegną do innych polityków z prośbą o opinię i komentarz. Ci oczywiście polemizują ostro. Wzrasta napięcie, toczy się mała wojenka, a media maja o czym mówić i pisać. W tej pozornej „dyskusji” znikają rzeczywiste problemy trapiące miliony Polaków i przykrywane są dziesięciorzędnymi sprawami. Towarzyszy temu niepokojące zjawisko w Polsce: tabloizacja poważnych mediów.

            Zdarzyło się, że odmawiałem dziennikarzowi skomentowania jakiejś głupawej wypowiedzi i proponowałem rozmowę na poważny temat, ale go to nie interesowało. Miał inne zamówienie. Media muszą czuć się odpowiedzialne za edukowanie społeczeństwa i rozwiązywanie problemów, a nie tylko za zabawianie marginalnymi sprawami. Przykład: mamy w Polsce jedną z największych stóp bezrobocia w Europie. Nie widzę jednak ani w mediach, ani wśród polityków zainteresowania, jak poradzić sobie z tak poważnym problemem społecznym.

            Politycy i dziennikarze w Polsce maja pewną wspólną cechę: znają się na wszystkim i wypowiadają się na wszystkie tematy. O ile u polityków jest to w pewnym sensie zrozumiałe, ponieważ podejmują oni decyzje w różnych sprawach, to dziennikarze powinni specjalizować się w określonej problematyce. Ci, którzy przeprowadzają wywiady, powinni solidnie się do nich przygotowywać, aby wydobyć od rozmówcy najwartościowsze informacje i opinie.

            Odnoszę wrażenie, że w Polsce mamy niewłaściwe relacje między mediami i politykami. Często dziennikarze nie ukrywają sympatii do pewnych polityków i antypatii do innych. Również politycy albo ostro polemizują z niektórymi dziennikarzami, albo starają się do nich przymilać i potakują im. Pamiętam, kiedy byłem posłem i zastępcą przewodniczącego Klubu Parlamentarnego SLD Aleksandra Kwaśniewskiego, na korytarzu sejmowym ostro dyskutowałem z pewnym dziennikarzem. Dyskusję tę słyszał przechodzący akurat Aleksander Kwaśniewski. Później powiedział do mnie: kłócić się z dziennikarzami to tak jak kłócić się z chirurgiem, kiedy leżysz na stole operacyjnym.  

            W Polsce utrwaliło się niewłaściwe rozumienie polityki. Polityk jest w swojej istocie działaniem skierowanym na rozwiązywanie problemów dnia dzisiejszego i z myślą o przyszłości. Tymczasem w obiegu jest pojęcie „polityki historycznej” i ciągłe odwracanie uwagi społeczeństwa ku przeszłości. Niestety, współwinne temu są również media nagłaśniające wydarzanie z przyszłości i celebrujące różne rocznice. Żyjemy w świecie, w którym toczy się rywalizacja i nie wygra wyścigu ten biegacz, który posuwa się do przodu z głową odwróconą za siebie.

            Socjologie dzielą społeczeństwo na inward looking – skierowanych do wewnątrz i outward looking – skierowanych na zewnątrz. Otóż społeczeństwo polskie zaliczane jest do tej drugiej grupy. Doświadczenia historyczne nauczyły Polaków, by uważnie obserwować sytuacje poza granicami kraju, by nie przeoczyć zagrożeń. Dlatego polskie media poświęcały zawsze dużo uwagi sprawom międzynarodowym. W ostatnich latach, niestety , widzę trend odwrotny. Ogranicza się liczbę informacji o świecie zewnętrznym, zwiększa się natomiast liczba doniesień o posmaku sensacyjnym. Szczególnie widoczne jest to w głównych wydaniach telewizyjnych serwisów.

            To grozi parafiańszczyzną i sprowincjonalizowaniem społeczeństwa polskiego. Jest to tym bardziej niepokojące w sytuacji, gdy Polska integruje się z Europą, a nasz rozwój gospodarczy zależy of współpracy z resztą świata. Jesteśmy bowiem częścią składową współzależnego i globalizującego się świata.

Na zakończenie, jako  amerykanista przytoczę kilka wypowiedzi amerykańskich prezydentów ba temat mediów i na temat dziennikarzy.

Tomasz Jefferson, trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych (1801-1809), powiedział: „Człowiek, który w ogóle nic nie czyta, jest lepiej edukowany niż człowiek, który czyta tylko gazety”.

John Quincy Adams, piąty prezydent Stanów Zjednoczonych (1825-1809) nie miał dobrego mniemania o dziennikarzach, mówiąc, że dziennikarze to „rodzaj zamachowców, którzy siedzą na rogu ulicy z naładowaną strzelbą i strzelają na zamówienie albo dla sportu do wybranych osób”. Adams źle znosił ataki na niego. Kiedy był wzburzony, jego mądra żona Abigail doradzała mu: „Włóż sobie watę do uszu i nie czytaj gazet”.

Kiedy zapytano prezydenta Johna F. Kennedy’ego, co sądzi o krytycznej ocenie jego prezydentury przez prasę amerykańską odpowiedział: „Czytam obecnie więcej prasy, ale sprawia mi to coraz mniej przyjemności”.

Prezydent Lyndon B. Johnson (1963-1969), który zdarzyło się, że udzielał dziennikarzom wywiadu siedząc na sedesie, powiedział: „Prasa jest moim najlepszym sługą, jakiego posiadam”.

Prezydent Richard Nixon, zgorzkniały i załamany porażką z Kennedym w 1960 r. zwołał konferencję prasową w hotelu Beverly Hilton w Los Angeles. Żegnając się z dziennikarzami, których zresztą nigdy nie lubił, ostro zaatakował ich i oświadczył, że prasa „nie będzie już miała Nixona, by go kopać i atakować, ponieważ jest to jego ostatnia konferencja prasowa”. Wszyscy zrozumieli jednoznacznie, iż usuwa się na zawsze z życia politycznego. Pomylili się, w 1968 r. Nixon wygrał wybory prezydenckie.

Niniejszy esej może wydać się czytelnikom jako zbyt krytyczny o świecie polskich mediów. Polskie media mają przecież wiele zalet, są różnorodne w swoich profilach, maja różne orientacje polityczne, technicznie nie odbiegają poziomem od mediów zagranicznych. Pluralizm polityczny polskich mediów nie jest jednak zrównoważony, ma wyraźny przechył centrowo-prawicowy i prawicowy. Jak pisał Piotr Skwieciński „obecnie w naszym kraju media nie wyrażają wszystkich głównych punktów widzenia, czy raczej równowaga pomiędzy różnymi światopoglądowo mediami jest drastycznie zakłócona, to media są wprawdzie wolne, ale pytanie, czy panuje wolność mediów, paradoksalnie pozostaje mimo to pytanie zasadnym” [22].

Niestety media nie przyczyniają się w stopniu w jakim mogą i powinny do wyeliminowania negatywnych cech w życiu politycznym naszego kraju. W niewielkim stopniu przyczyniają się do skłaniania klasy politycznej  do współpracy, do kompromisów i do rozwiązywania problemów dnia dzisiejszego.

            Media żywią się patologiami, rozpamiętują tak jak politycy i żyją podziałami politycznymi sprzed trzech dekad (stan wojenny), dwóch dekad (okrągły stół) i dwóch lat (tragedia smoleńska). Na tej podstawie sugeruje się, że w Polsce mamy z jednej strony prawdziwych Polaków, patriotów, z drugiej zaś strony kosmopolitów i zdrajców. Jak stwierdził prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz: „Jest podział, w którym jedna strona chce, żeby Polska była Polską, a druga, żeby jej nie było”[23]. Tego rodzaju postawy mocno zakotwiczone w polskich mediach nie tylko nie służą kształtowaniu właściwej kultury politycznej w Polsce, rozwiązywaniu autentycznych  problemów w kraju, ale szkodzą wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej.                   

 

REFERENCES:

 

1.  Patrz: Media wolne czy bezwolne? Pod redakcja Piotra Kowalskiego i Stanisława Zagórskiego, Oficyna Wydawnicza „Stopka”, Łomża, 2011r.

2.  Media a polityka pod redakcją Magdaleny Szpunar, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, Rzeszów 2007, s. 9-10.

3.  Jak media wpływają na postawy społeczeństwa amerykańskiego, patrz m.in. Harry M. Clor, The Mass Media and Democracy, Rand McNally College Publishing Company, Chicago 1974; John Tebbel, the Media in America. How they Have Shaped our History and Culture, Thomas Y. Crowell Company, New York 1974; Ernest C. Hynds, American Newspapers in the 1970’s. Hastings House Publishers, New York 1975;;  Robert H. Stanley, Charles S. Steinberg, the Media Environment. Mass Communications in American Society. Hasting House Publishers, New York 1976 Melvin A. Benarde, You’ve been had?: how the media and environmentalists turned Americans in to a nation of hypochondriacs, Rutgers University Press, New Brunswick, N. J. 2002; James B. Martin Mass Media. A. Bibliography, Nova Publishers, Hauppauge, New York 2002.

4.  Andrzej Chodubski, Media jako specyficzna instytucja generowania zachowań wyborczych, w pracy zbiorowej pod redakcja M. Szpunar, Media a polityka, s. 53.

5.  Doris A. Graber, Mass Media and American Politics, Congressional  Quarterly Press, Washington , 1980, s. 150.

6.  Nikolas Katzenbach, Czy telewizja rządzi w USA?, „Przegląd Tygodniowy”, nr. 41, 11.10.1987 r.

7.  Maciej Mrozowski, Między manipulacją a poznaniem. Człowiek w świecie mass mediów, Centralny Ośrodek Metodyki Upowszechniania Kultury, Warszawa 1991, s.244-245.

8.  Czy Polacy są narodem dobrze poinformowanym? „Przegląd”, 18.12.2011 r.

9.  Tamże.

10. Media a polityka, s. 116.

11. Wiktor Świetlik, O platformie ani mru - mru, „Rzeczpospolita“, 7.11.2011 r.

12. Tomasz Lis, Zgoda co nie buduje, „Wprost“, 4.12.2011 r.

13. Czy Platforma Obywatelska kontroluje media?, „Przegląd”, 15.01.2012 r.

14. Katarzyna Wiśniewska, Szymalla i wojna na ostro z telewizją, „Gazeta Wyborcza”, 23.11.2011; Kamila Baranowska, Szymalla oskarża TVP, „Rzeczpospolita”, 23.11.2011 r.

15. Daniel Passent, Media na stos, „Polityka“, 16-22.11.2011 r.

16. Mariusz Janicki, Wiesław Władyka, Będzie pod górę, „Polityka“, 8-15.11.2011 r.

17. „Przegląd“, 22.01.2012 r.

18. Daria Nałęcz, Dziennikarz, czyli kto?, „Przegląd”, 11.12.2011 r.

19. Marcin Sikorski, Czy algorytmy zabijają demokrację?, Rzeczpospolita”, 26-27.11.2011 r.

20. Marta Juza, Internetowy dyskurs polityczny na przykładzie wybranych forów i grup dyskusyjnych w pracy pod redakcją M. Szpunar, Media a polityka, s. 269-270.

21. Czy polskie media rozpowszechniają czarną legendę PRL?, „Przegląd”, 12.02.2012 r.

22. Piotr Skwieciński, Czy obrońcy wolności milczą? „Rzeczpospolita”, 4-5.02.2012 r.

23. „Wprost”, 15.01.2012 r.

 



Обновлен 16 июл 2014. Создан 14 июл 2014